Strona główna

 OŚWIADCZENIE

dotyczące artykułu na temat resocjalizacji wychowanków w Zespole Placówek Wychowawczych w Łobżenicy, opublikowanego na stronie internetowej Radia ZET
w dniu 15.10.2020 r. pt. „Dostał taki wpier…, że miał drgawki”. Tak resocjalizują nastolatków w Łobżenicy

Dyrektor Zespołu Placówek Wychowawczych w Łobżenicy, w związku z opublikowanym artykułem z ubolewaniem stwierdza, że artykuł ten został napisany z pominięciem zasad przewidzianych przez prawo prasowe i zasad Karty Etycznej Mediów, opracowanej
z inicjatywy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, podpisanej 29 marca 1995 r.

Autorka, redaktor Danka Woźnicka przede wszystkim nie skontaktowała się
z kierownictwem placówki, w celu uzyskania informacji tzw. drugiej strony, co jest podstawowym zadaniem rzetelności dziennikarskiej. Nie zweryfikowała tym samym, czy wszystkie przekazywane informacje były zgodne z prawdą i bez zniekształceń relacjonowały fakty w ich właściwym kontekście, który często – w przypadku wypowiedzi, relacji, czy nagranych luźnych rozmów wychowanków MOW –  jest bardzo istotny.

Autorka opiera w dużej mierze swój artykuł na podstawie rozmowy z rzekomo prześladowanym „Piotrkiem”. Tymczasem jest to jeden z najbardziej zdemoralizowanych wychowanków w historii naszej placówki. Przed przybyciem do łobżenickiego ośrodka
w 2018 roku miał już na koncie podpalenie włosów wychowanka w innej placówce oraz przemycenie do placówki narkotyków. W czasie pobytu w naszym ośrodku, tylko
w miesiącach sierpień – wrzesień 2019, czyli jeszcze przed objęciem funkcji przez nowych wicedyrektorów, w aktach „Piotrka” znajdują się cztery raporty karne: za podpalenie w nocy kołdry innego śpiącego wychowanka, za dwukrotne spożywanie alkoholu w placówce
i oddalenie się z placówki.

Wspomniany w artykule wicedyrektor ds. wychowawczych, nie mógł cyt. „nienawidzić” wychowanka „Piotrka” ponieważ nawet nie zdążył go poznać. Kilka dni po rozpoczęciu pracy przez wspomnianego wicedyrektora, policja przyjechała do placówki po „Piotrka” i zabrała go na prawie pół roku do aresztu.  Poznał go dopiero na początku marca 2020.

W tym czasie „Piotrek” został skazany prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za udział w rozboju z użyciem ostrego narzędzia. W marcu 2020 r. wrócił jednak do ośrodka, aby dokończyć edukację. W czasie jego nieobecności sporo się poprawiło
w dyscyplinie naszych wychowanków. Po powrocie, bohater artykułu wprowadzał destrukcję wychowawczą, namawiając wybranych wychowanków do nieposłuszeństwa i łamania regulaminu. Prowadziło to do konfliktów między wychowankami, a także rękoczynów. „Piotrek” robił z siebie ofiarę rzekomych prześladowań. W aktach policyjnych znalazło się np. jego zdjęcie z mocno podbitym okiem, które miało świadczyć o tym jak jest bity. Jednak 1,5 doby po domniemanym pobiciu, podczas uroczystego śniadania wielkanocnego, wspominany wychowanek jest na wielu zdjęciach, na których nie widać żadnych obrażeń na twarzy.

Ponadto informujemy, iż:

  1. Nieprawdą jest, że wicedyrektor ds. wychowawczych pobierał pensję jeszcze
    2 miesiące po prawomocnym wyroku.
  2. Monitoring w placówce działał i działa tak samo jak przez ostatnie lata przed wrześniem 2019 r. Nie było i nie ma natomiast podglądu w pokojach wychowanków
    i toaletach.
  3. Pierwsza kontrola Kuratorium była zapowiedziana mailowo po południu, dzień przed, natomiast o drugiej placówka została powiadomiona mailem na 1 godzinę przed przybyciem wizytatorów. Obie były zaskoczeniem dla wszystkich nauczycieli, w związku z tym sugerowanie ustawionych kontroli i „układów” w kuratorium jest bezpodstawnym nadużyciem.
  4. Od października 2019 na policję zostało zgłoszonych kilka pobić pomiędzy wychowankami, które były ewidentne i gdzie sprawcy zostali zidentyfikowani. Policja posiada nawet film, na którym widać jak jeden z wychowawców, informator autorki artykułu, nie przebywa na grupie, którą miał pod opieką, a w tym czasie inni wychowankowie wchodzą do pokoju i biją kolegów. Czy wychowawca jest w tym przypadku bez winy?
  5. Nowi wicedyrektorzy objęli swoje funkcje na początku października 2019 r. i mieli za zadanie, wraz z wówczas wyłonioną w konkursie nową Dyrektor placówki, naprawić sytuację wychowawczą i organizacyjną. Należy stwierdzić, że m.in. wychowawcy, którzy udzielili informacji autorce artykułu, w tamtym czasie sugerowali przeniesienie prawie 20 wychowanków do innych placówek. Wychowankowie dokonywali aktów wandalizmu i kradzieży (np. podpalenie tablicy informacyjnej w budynku MOW
    w Kijaszkowie, kradzieże w sklepach) oraz pili alkohol na terenie placówki, w tym „Piotrek”, bohater artykułu.
  6. Jeden z wychowawców, który wypowiada się w artykule, nie wspomniał, że sam wykazał się dużą niekompetencją. Zorganizował m.in. oczko wodne, które było niezabezpieczone i groziło porażeniem prądem. Jedną z pierwszych decyzji nowej dyrekcji, była likwidacja oczka, co wywołało wielkie niezadowolenie wychowawcy.
  7. Tytułowy wychowanek, który rzekomo dostał drgawek po pobiciu, przyznał, że po powrocie z ucieczki z naszej placówki, w obawie przed samosądem wychowanków, specjalnie rzucił się na ziemię i udawał drgawki, aby uniknąć pobicia. Symulacja ta przyniosła oczekiwany skutek.
  8. Nie ma możliwości aby wychowanek, bohater artykułu, nie jadł posiłków z innymi wychowankami w stołówce, ponieważ jedzą tam wszyscy w tym samym czasie,
    a w przypadku większej liczby osób niż 40, z podziałem na grupy.
  9. W okresie pandemii faktycznie klasy były łączone, a część zajęć została odwołana
    z powodu dużej absencji wychowawców i nauczycieli. Prawdą jest, że na początku 2020 r. odbywało się jeszcze wiele zawodów sportowych, a później zostały one zawieszone, ale tylko i wyłącznie z powodu pandemii. Wspomniane w artykule puchary i medale znajdują się w tych samych miejscach, w których zastała je nowa dyrekcja.
  10. Warto wspomnieć, że wychowawca, który tak krytykuje pracę placówki, swego czasu bardzo chciał zostać jej dyrektorem, ale po fiasku w konkursie w czerwcu 2019 r., obraził się na organ prowadzący. Ostatecznie, z powodu długotrwałej nieobecności został z nim rozwiązany stosunek pracy. Z kolei drugiemu wychowawcy, umowa na czas zastępstwa uległa rozwiązaniu, w związku z powrotem zastępowanego wychowawcy do pracy.
  11. Jeśli jakiekolwiek akty przemocy miały miejsce to ich powodem mogło być wprowadzenie dla wychowanków, w czasie pandemii, zakazów m.in.: wyjazdów, odwiedzin i wychodzenia z placówki. To mogło zwiększyć poziom ich frustracji, jednak placówka czyni wszystko, aby zapobiegać takim sytuacjom.
  12. Nadmieniam ponadto, że nie  było żadnych wyjazdów wychowanków w nagrodę za rzekome pobicia, ponieważ obowiązywał całkowity ich zakaz, zatem w okresie od 10 marca do Wielkiej Soboty żaden z wychowanków nie wyjechał. Z kolei na czas świąt, wyjechali tylko wychowankowie, którzy mieli zgodę sądu.
  13. W placówce wyznaczone jest miejsce izolacji. Wszyscy wychowankowie powracający do placówki, otrzymywali i otrzymują tam nową odzież, a stara jest dezynfekowana. Odpowiedzialni byli i są za to wychowawcy.

Podsumowując:

W artykule znajduje się wiele krzywdzących i nieprawdziwych zarzutów pod adresem kadry
i placówki, nie mających potwierdzenia w rzeczywistości. Niestety, w bardzo wielu,
a zdaniem niektórych, we wszystkich młodzieżowych ośrodkach wychowawczych w Polsce, mogą wśród wychowanków zdarzać się przykłady agresji, którym nie zawsze w porę uda się zapobiec. Młodzież przybywająca w takich placówkach nie jest tam w nagrodę. W każdym jednak ewidentnym przypadku kierowane są wnioski do właściwych instytucji. Ponadto, na dzień dzisiejszy żadne z zawiadomień o rzekomym niezgodnym z prawem traktowaniu naszych wychowanków, nie potwierdziło się i nikomu nie zostały postawione zarzuty karne.

p.o. Dyrektora

Zespołu Placówek Wychowawczych

w Łobżenicy

 

 

strona_tytu